Polityka Historyczna
Czy zastanawialiście się kiedyś co odróżnia naszą umiłowaną Monarchię od większości wirtualnych państw? Otóż oczywiście jest to historyczność. Monarchia całymi garściami czerpie ze swojego historycznego pierwowzoru. Historii zawdzięczamy zarówno wygląd naszych granic, strukturę narodowościową, symbole państwowe, ba nawet organizacje armii i wiele wiele innych aspektów. Oczywiście wiele zostało zmodyfikowane na potrzeby reali mikronacji ale w zasadzie wirtualne Austro-Węgry kopiują swój historyczny wzorzec. Można sobie zadać pytanie czy to wada czy zaleta naszego państwa? Otóż odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z pewnością możliwość skopiowania instytucji i urządzeń realnej monarchii Habsburskiej znacznie ułatwiła samo utworzenie naszej wirtualnej ojczyzny i dodatnio wpływała na jej szybszy rozwój. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić ,że otoczka historyczna państwa naszego umiłowanego Cesarza i Króla jest jednym z najważniejszych czynników przyciągających nowych obywateli. Śmiem twierdzić ,że sporo część obywateli osiedliła się właśnie tutaj ze względu na historię związaną nierozerwalnie z A-W. Doskonałym tego przykładem jest moja skromna osoba, która bynajmniej nie odnalazła w wielkim wirtualnym świecie Monarchii Franciszka Józefa II dlatego, że szukała mikronacji lecz dlatego, że szukała historii!Autor tego tekstu jeszcze do niedawana nie wiedział, że coś takiego w ogóle istnieje. Był więc to przypadek ale pokazujący jaką wielką role w życiu dualistycznej monarchii wirtualnej odgrywa przeszłość spisane na kartach ksiąg i uczona w szkołach prawdziwego świata. Historyczność ma jeszcze jedną zaletę a jest nią niepowtarzalny klimat który pomaga stworzyć. Ale oczywiście ma też ona niewątpliwie swoje wady. Historyczność która stanowi zachętę dla osób o zamiłowaniu historycznym może przy odstraszać osoby o zainteresowaniach odmiennych. Może powodować, że Monarchia zawsze będzie miała swoich wiernych obywateli i potencjalne grono odbiorców ale stosunkowo niewielkie, trwałość i stabilność ale przy jednoczesnej “niszowości”. Z pewnością zamknięcie w historycznej niszy nie jest tym co byśmy chcieli dla naszego kraju. Oczywiście nie twierdze, że A-W są na nią skazane ani, że w takiej niszy się znajdują ale śmiem twierdzić, że ta cecha Monarchii Austro-Węgierskiej temu sprzyja.Pozostaje jeszcze kwestia o której obecnie można mówić w czasie przeszłym ale która kiedyś stanowiła spory problem. Mam na myśli problem uznania odmienności A-W i jego wychodzenia poza ramy wirtualnego świata przez inne państwa. Na całe szczęście “Wojna uznaniowa” zakończyła się zwycięstwem wojsko Franciszka Józefa II i nasza wielka Monarchia zajęła należne jej miejsce pośród innych państw wirtualnego świata przecierając przy okazji szlak dla innych państw historycznych. Dlatego też dziwi mnie fakt pewnego niezdecydowanego stosunku władz do realnej otoczki naszego państwa i to nawet pomimo wspomnianej uprzednio wojny którą stoczyliśmy pośrednio także dla uznania naszej historyczności. Nasze władze powinny oficjalnie i jednoznacznie uznać wirtualne Austro-Węgry za kontynuatora i bezpośredniego sukcesora historycznej naddunajskiej Monarchii. Ale na tym nie należy poprzestać, historia wymaga ciągłości i dlatego najważniejszą działalnością naukową naszego mam nadzieje już niedługo restaurowanego Uniwersytetu powinny być badania i prace nad uzupełnieniem luki w historii między rokiem 1918 a odnowieniem Monarchii przez Franciszka Józefa II. Historia jest naszym znakiem rozpoznawczym, jest naszą wielką siła więc wykorzystajmy ją w pełni dla dobra Monarchii i całego świata mikronacji.
23 sierpień, 2008 @ 9:53 am
W końcu panie Szujski , życzę sukcesu, i powodzenia .