Archiwum dla wrzesień, 2008

Czarny dzień dla Monarchii!

Posted in Dom Panujący, Informacje z kraju, Monarchia, Państwo on 20 wrzesień, 2008 by Benedykt Szujski

Jak poinformowały władze Monarchii Austro-Węgierskiej, dziś, w godzinach porannych zginęła w tragicznych okolicznościach nasza umiłowana Cesarzowa Elżbieta.

Najjaśniejsza Cesarzowa Elżbieta została zaatakowana w czasie zwiedzania Insbrucku przez zamachowca nieznanego pochodzenia. Według wstępnych doniesień, napastnik niespodziewanie wybiegł spośród wiwatującego tłumu i oddał do naszej umiłowanej Cesarzowej trzy, celne strzały w głowę. Zgon nastąpił na miejscu.

Próbującego uciekać mordercę pojmali Cesarsko-Królewscy żołnierze. Niestety podczas próby pojmania życie stracił również jeden z nich, którego nazwisko nie zostało jak na razie poddane do oficjalnej wiadomości.
Pojmany nie posiadał przy sobie żadnych dokumentów na podstawie których można by stwierdzić jego pochodzenie, jednak naoczni świadkowie twierdzą, że wykrzykiwał on popularne w państwach socjalistycznych pozdrowienia, co może pomóc ustalić jego tożsamość.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że osobnik który dokonał tej straszliwej zbrodni przedostał się na terytorium Monarchii Austro-Węgierskiej przekraczając granicę z sojuszniczą Surmenią.

Motywy zbrodni jak do tej pory nie są znane. Według jednej z branych pod uwagę możliwości, celem zamachu był sabotaż stosunków dyplomatycznych Monarchii z Królestwem Surmeni.
Jeśli taki był cel tego obrzydliwego aktu terroryzmu i przemocy, to opierając się na słowach naszego pogrążonego w żałobie Monarchy możemy orzec, że nie został osiągnięty. Dobitnie świadczy o tym treść mowy tronowej JCKM Franciszka Józefa II który ogłosił co następuje:

Do moich Ludów!

Wydarzenie dzisiejsze – śmierć mojej najdroższej Małżonki przede wszystkim powoduje reakcje biegunowo odległe od zwyczajnej naszej radości i beztroski. Kim był zamachowiec i jakie były powody jego działania – do dziś nie wiemy.

Wydawać by się mogło, że po 28 czerwca 1914 roku w naszej historii nie zdarzy się już nic podobnego. Dzisiejsze wydarzenie pokazuje nam, jak bardzo się myliliśmy, jak szybko spoczęliśmy na laurach. Znamiennym jest, że zamachowiec starał się naruszyć nasze stosunki z sojuszniczą Surmenią przedzierając się przez jej granice. Oświadczam, że dopóki jestem zwierzchnikiem naszej dyplomacji nie dopuszczę do rozluźnienia naszego sojuszu. Wręcz przeciwnie – Trójprzymierze stanie się jeszcze mocniejsze niż kiedykolwiek.

Żałuję jednocześnie, że Mowa Tronowa, którą miałem wygłosić z okazji rozpoczęcia prac Zgromadzenia Parlamentarnego, stała się tekstem pełnym żalu, smutku i rozgoryczenia. Jest mi przykro, że nasz kraj musiał doznać takiego bólu. Zabójca mej Najjaśniejszej Małżonki zasługuje na pogardę, z mojej strony jednak uzyskał przebaczenie. Mimo tego, Austro-Węgry nigdy nie będą pobłażliwe wobec mocodawców mordercy. Będziemy ich szukać do końca. Naszego albo ich.

Niniejszym zmuszony jestem ogłosić żałobę na terenie całego kraju.

(-) FJ II, I. R., m. p.

Ministerstwo Sprawa Zagranicznych Monarchii oświadczyło, że mając na uwadze bezpieczeństwo obywateli w ciągu najbliższych dni dokona wypowiedzenia Traktatu Reformującego Unię Kontynentu Wschodniego. MSZ argumentuje podjętą przez siebie decyzję koniecznością tymczasowego odizolowania państwa na rzecz  bezpieczeństwa. Miejmy nadzieje, że ten krok pozwoli zapobiec dalszym, potencjalnym aktom terroryzmu.
Oto pełna treść oświadczenia wydanego przez MSZ Victorio Mortuusa:

W historii każdego kraju pojawiają się momenty, kiedy to łzy wypełniają nasze oczy, a rzeczywistość napawa serca obywateli żalem i rozgoryczeniem. Taki dzień właśnie nadszedł dla Monarchii Austro-Węgier. Straszliwe wydarzenia wstrząsnęły wszystkimi Narodami ukochanej ojczyzny. W dniu dzisiejszym doszło do zamachu na życie Jej Cesarskiej i Królewskiej Mości Elżbiety, który niestety zakończył się powodzeniem.
Wszyscy miłujący Monarchię przepełnieni żalem w tak strasznym dniu ubolewają nad tak cenną stratą. Jednak nawet tak okropne i haniebne działania separatystycznych jednostek nie mogą zakłócić trzeźwego myślenia władz państwa.
Dlatego też Ministerstwo Spraw Zagranicznych informuje, iż w takich okolicznościach Rząd Monarchii Austro-Węgier czuje się zobowiązany do zapewnia maksymalnego poziomu bezpieczeństwa swoim obywatelom. W wyniku takich zobowiązań Ministerstwo informuje, iż w przeciągu dni dokona wypowiedzenia Traktatu Reformującego Unię Kontynentu Wschodniego. Decyzja ta jest podyktowana przymusem czasowej izolacji państwa na rzecz swego bezpieczeństwa.
Jednocześnie Osobiście dziękuję wszystkim za udzielone wsparcie.

/-/ Victorio Mortuus
Minister Spraw Zagranicznych
Monarchii Austro-Węgier

Niezbędne kroki mające poprawić bezpieczeństwo podjęło również Ministerstwo Wojny oraz Cesarsko-Królewskie Siły Zbrojne o czym możemy przeczytać w oświadczeniu MW Edmunda von Rabl:

Drodzy Rodacy!

Wobec tak strasznych wieści Ministerstwo Wojny i Cesarsko Królewskie Siły Zbrojne nie mogą pozostać obojętne. Żandarmeria Wojskowa i Żandarmerie Krajowe zostały postawione w stan wyższej gotowości. Jednocześnie Kompanie Graniczne wsparte pododdziałami wojska i śmigłowcami uszczelnią granice. Na dworcach, lotniskach i w miejscach użyteczności publicznej pojawią się wzmocnione patrole żandarmerii. Podróżni na przejściach granicznych będą poddawani dokładnej kontroli.
Ponadto wyznaczam 25 Batalion Strzelców Polowych, obok Gwardii Cesarskich, do ochrony osoby Monarchy.
Pragnę przeprosić obywateli i podróżnych za utrudnienia w codziennym życiu, ale sytuacja wymaga tak ostrej reakcji.
Dziękuje za zrozumienie.

(-) Edmund von Rabl
minister wojny

Władzę obiecują, że wkrótce opinii publicznej zostanie ujawniony szczegółowy raport ze śledztwa, który powinien odpowiedzieć na wszelkie związane z tą zbrodnią pytania.
Miejmy nadzieje, że raport wskaże również winnych zaniedbań które przyczyniły się do tej tragedii.

W chwili obecnej na terytorium całej Monarchii panuję żałoba narodowa a wszyscy poddani Cesarza i Króla Franciszka Józefa II łączą się z nim w bólu opłakując śmierć ukochanej Cesarzowej Elżbiety. Z całego świata płyną kondolencje i wyrazu współczucia dla JCKM FJII, Domu Rakuskiego i całej Monarchii.

Boże Chroń Monarchię!

Równość – szlachetna idea czy wypaczenie?

Posted in Różne, Społeczeństwo on 17 wrzesień, 2008 by Benedykt Szujski

Tak często w codziennych rozmowach a przede wszystkim w polityce używa się chwytliwych haseł takich jak równość, wolność czy solidarność nie zastanawiając się nawet nad ich sensem. Można powiedzieć, że ich głoszenie i propagowanie jest w dobrym tonie a poglądy przeciwne są uważane za niepoprawne politycznie. W niniejszym artykule postaram się dokładnie zanalizować pojęcie równości i odpowiedzieć na postawione w tytule pytanie.

Równość o której mowa jest kategorią w polityce i socjologii porównującą wzajemny status ludzi, która jednak może być rozumiana na wiele sposobów. Wyróżnia się między innymi tzw. równość poziomom – jednakowe szanse dla jednakowych ludzi, równość pionową – różne traktowanie ludzi tak, aby zniwelować różnice ich szans spowodowane różnicami w wykształceniu, miejscu pochodzenia itp. czy równouprawnienie polityczne – równość wszystkich wobec prawa.

Obecnie równość jest powszechnie stawiana na piedestał najważniejszych wartości demokracje choć bardzo żywotnym jest ciągły spór o stosunek równości do wolności. Pełna równość nie jest możliwa bez nałożenia pewnych ograniczeń na jednostkę co oczywiście ogranicza jej wolność. Dlatego też zależnie od poglądów równość jest postulowana w różnym zakresie. Liberalizm uznaje prymat wolności kosztem nierówności społecznej a socjalizm zwłaszcza w swej skrajnej odmianie domaga się pełnej równości kosztem swobód jednostki. Jeszcze inne stanowisko prezentuje anarchokomunizm uznający ze wolność i równość wzajemnie się uzupełniają i nie mogą istnieć bez siebie. Anarchokomuniści argumentują, że jeśli nie ma wolności to oznacza, że ktoś ją ogranicza a więc nie ma równości. Z kolei wolność bez równości oznacza, że jest to wolność tylko dla niektórych co trudno nazwać powszechną wolnością.

Bez względu, który pogląd uznamy za prawdziwy wciąż należy zadać sobie pytanie – dlaczego? Dlaczego właściwie wszyscy mają być równi? Dlatego, że to przyrodzona cecha człowieka, dlatego ,że równi się rodzimy odpowiecie…hmm być może ale czy aby na pewno tacy zostajemy? Pod wpływem otaczającego nas otoczenia, naszych przeżyć i niezliczonej ilości innych czynników bezustannie kształtuje się nasza osobowość i za pewnik przyjąć można, że nie ma na świeci dwóch takich samych ludzi. A jeśli nie jesteśmy tacy sami, jeśli jesteśmy różni to czy jest możliwe abyśmy byli równi? Nie chodzi mi tu bynajmniej ani o równość w prawie ani o równość sytuacji i możliwości faktycznych lecz o wartość człowieka. Ludzie są różni i dla tego równi wszyscy być nie mogą. Zapewne niektórzy oburzą się na te słowa ale zastanówcie się czy uważacie np swego ojca za równie wartościowego co seryjnego gwałciciela? Nie sądzę…Brzmi to jak demagogia z mojej strony lecz uzmysławia, że w nas samych tkwi naturalna tendencja do różnego wartościowania różnych ludzi. Oczywiście żaden człowiek nie jest wstanie zważyć wszystkich zalet i wad człowieka a więc i nie jest wstanie obiektywnie orzec o jego wartości. Nie zmienia to faktu, że pogląd o równości wszystkich ludzi jest błędny. Nie mają oni ani równych praw(bo przynależne prawa są różne w zależności od kraju)ani równych możliwości faktycznych(a zależy to np od wielkości majątku) ani sami ludzie nie są równie wartościowi. Dlatego niesprawiedliwe jest społeczeństwo w którym wszyscy pozostawali by w takiej samej sytuacji. Utopijna wizja komunistycznego społeczeństwa nie dość, że jest niemożliwa do zrealizowania to jest jeszcze najzwyczajniej niesprawiedliwa. Byłoby to sprzeczne z ludzką naturą. Oczywiście nie uważam aby nierówność współczesnego świata była słuszna. Nie trzeba być mędrcem aby stwierdzić ,że na szczycie drabiny społecznej nie zawsze znajdują się ludzie którzy na to zasłużyli. Na to jednak człowiek nic nie poradzi, bo choćby miał możliwości to jak już wspomniałem nie jest wstanie zważyć wartość poszczególnych ludzi.

Jeśli równość nie jest sprawiedliwa to można zadać pytanie czy racje bytu ma polityka socjalna państwa, czy słuszna jest próba niwelowania nierówności społecznych czy ekonomicznych? Oczywiście mimo wszystko ma, choćby dlatego, że status społeczno-ekonomiczny jednostki nie jest odzwierciedleniem jej wartości. Dlatego warto niwelować oczywiste objawy niesprawiedliwości i próbować zapewnić w miarę równy start dla wszystkich. Po drugie dlatego, że bieda jest źródłem wielu patologi i problemów społecznych które jako, że żyjemy w jednym społeczeństwie dotykają nas wszystkich. Po trzecie, bez względu na wartość człowieka i bez względu czy na to zasługuje czy nie wciąż pozostaje zwykłe ludzkie miłosierdzie. Miłosierdzie i nasze własne człowieczeństwo wymaga byśmy podali dłoń drugiemu człowiekowi nawet temu najgorszemu. Miłosierdzie jest ponad sprawiedliwością i nie ogląda się na ludzkie winny. Dlatego słuszna jest działalność jednostki i państwa zmierzająca nie do równości lecz zaledwie do zapewnienia absolutnego minimum potrzebnego do życia każdemu. Nie chodzi o to aby każdy miał tyle samo lecz o to żeby każdy miał wystarczająco dużo i to jest najważniejsze przesłanie tego dość kontrowersyjnego i skomplikowanego tekstu.

Zawarcie koalicji AWPD-Posłowie Niezrzeszeni

Posted in Informacje z kraju, Polityka on 12 wrzesień, 2008 by Benedykt Szujski

Od dnia ogłoszenia wyników wyborów minęło już kilka dni lecz z powodu dużego rozdrobnienia nowego Zgromadzenia Parlamentarnego do dziś nie było pewne kto tak naprawdę będzie rządził.
Jednak w dniu dzisiejszym wszelkie wątpliwości zostały rozwiane za sprawą podanego do publicznej wiadomości tekstu umowy koalicyjnej miedzy Posłami Niezrzeszonymi a Austro-Węgierską Partią Demokratyczną. Tym samym potwierdzone zostały nieoficjalne informacje które od kilku dni krążyły po świecie Austro-Węgierskiej polityki. Umowa koalicyjna została podpisana w dniu dzisiejszym w Budapeszcie przez Miklosa Vay reprezentującego Posłów Niezrzeszonych oraz Prezes AWPD Pana Łukasza Ziółkowskiego chodź nie ulega wątpliwości, że rozmowy koalicyjne trwały już od dawna. Wiadomo również, że poparcia koalicji udzieli w głosowaniu nad votum zaufania przedstawiciel rządu, Pan Victorio Mortuus chodź sam nie jest stroną umowy koalicyjnej i nie będzie uczestniczyć w pracach przyszłego rządu.
Jeśli chodzi o obsadę stanowisk rządowych to na dzień dzisiejszy wiadomo jedynie tyle, że fotel premiera obejmie Miklos Vay a stanowisko wicepremiera i jednocześnie ministra spraw wewnętrznych Pan Łukasz Ziółkowski. Nie wiadomo również czy dokonano jakiś ustaleń programowych między koalicjantami. Zapytany o to Miklos Vay odpowiedział:

Wszelkie szczegóły dotyczące planu działań Rządu podane zostaną opinii publicznej w expose. Preferujemy system działań w Rządzie, a nie w Koalicji. To Rząd jest najważniejszym elementem, a nie koalicja. Koalicja jest swego rodzaju zapewnieniem dla Rządu, które umożliwia mu solidną pracę, bez obaw o jakiekolwiek problemy z wprowadzaniem koniecznych ustaw.

Obrót sytuacji może co niektórych ździwić, zwłaszcza tych którzy po wyniku wyborów spodziewali się zawiązania koalicji miedzy Demokratami a Partią Liberalną. Jednak uważny obserwator życia politycznego już od dawna dostrzegał zbliżenie miedzy Miklosem Vay a AWPD które dokonywało się w ostatnich dniach.
Bardzo wyraźnym sygnałem odchodzenia od koncepcji koalicji miedzy Partią Demokratyczną a Partią Liberalną było zrzeczenie się przez przychylnego liberałom Piotra de Burg von Baden członkostwa w partii. W każdym razie jak potwierdziły obie strony, rozmowy nad koalicją toczyły się początkowo również pomiędzy LPAW a AWPD jednak zakończyły się fiaskiem. Riccardo von Rotberg skomentował zerwanie negocjacji następującymi słowami:

Pan Ziółkowski zdecydował wziąść władzę w swoje ręce i zrujnować cały dotychczasowy dorobek AW

Według informacji zdobytych przez redakcje Teki Stańczyka głównym pomysłodawcą i inspiratorem zawartej dziś oficjalnie koalicji był Pan Victorio Mortuus. Co też wydaje się potwierdzać Miklos Vay, który poproszony o potwierdzenie tej informacji odpowiedział:

Pan Mortuus ma jak Panu wiadomo decydujący głos – głos Przedstawiciela CiK Rządu w ZP, i tak, przyznaję, to on wystąpił z poparciem dla mnie jako Premiera.

Sam Victorio Mortuus zapytany przez redakcje Teki Stańczyka jeszcze przed ogłoszeniem zawarcia koalicji o to czy prowadził jakieś rozmowy na ten temat odpowiedział:

No cóż, nie ukrywam, że posiadam pewne informacje, jednak osobiście w żadnych rozmowach nie uczestniczę, gdyż nie dotyczą one mojej osoby. Udzielam jedynie dobrych rad i konsultacji tym, którzy chcą ich wysłuchać.

Nie dziwi również fakt jego poparcia wobec koalicji, zwłaszcza na tle jego wypowiedzi z dnia wczorajszego gdy Teka Stańczyka zapytała go o jego przewidywania co do ewentualnych koalicji:

Możliwe koalicje? Ja widzę jedynie dwie możliwości. AWPD-Vay, albo też LPAW-AWPD. O ile pierwsza wydaje mi się koalicją z samej arytmetyki silną, gdyż ani AWPD ani Pan Vay nie mogliby rządzić bez siebie, o tyle koalicja LPAW-AWPD jest dla mnie jedynie czystą formalnością na początki. I warto dodać, że hipokryzją. Dlaczego formalnością? Bo gdy LPAW utworzyłoby rząd mogłoby ono spokojnie zerwać koalicję i rządzić samodzielnie. Dlaczego zaś hipokryzją? Proszę przypomnieć sobie kto z kim przed wyborami atakował się zawodówkami etc.

Podobne stanowisko zajmuje wobec LPAW Miklos Vay, który zaprzeczył jakoby prowadził kiedykolwiek negocjacje z Partią Riccardo von Rotberga:

Negocjacje z mojej strony z LPAW byłyby czystą hipokryzją. Partia, która prowadzi działania, z które tak piętnuje, i z którymi walczę nie byłaby dobrym koalicjantem.

W każdym razie możemy być prawie pewni, że przyszły rząd sprawować będzie koalicja Posłowie Niezrzeszeni- AWPD. Teraz nie pozostaje nam nic innego jak czekać na expose premiera i głosowanie nad udzieleniem votum zaufania.

Pochwała tronów

Posted in Monarchia, Państwo, Polityka on 9 wrzesień, 2008 by Benedykt Szujski



Żyjemy w dziwnych czasach, w czasach wielu sprzeczności i wielu zmian. Z jednej strony nie tak dawno Sarmacja przeżywająca kryzys demokracji szukała stabilizacji i wyjścia z politycznej pustki w autorytecie oraz sile Monarchii a jednocześnie prawowita i legalna władczyni Sułtanatu Al Rajn, Jej Wysokość Sułtan Aisahah Ramzani al-Ekonoglu chwilowo została pozbawiona władzy przez rządnych władzy wojskowych spychających kraj na skraj wojny domowej. Co więcej w samych Austro-Węgrzech pojawiają się ludzie którzy nawołują do obalenie instytucji monarchii choć ich poglądy nie zyskują żadnego poparcia. W tych ciężkich czasach, gdy prawo jest deptane a uświęcone tradycje nic nie znaczą czuję się w obowiązku wystąpić z pochwałą oraz w obronie monarchizmu, legitymizmu i zasady dziedziczności tronu.

Wpierw należy określić co rozumiemy pod pojęciem monarchii i opozycyjnej do niej republiki. Monarchia jest tą formą rządu, w której głowa państwa nie jest obieralna albowiem jego władza nie pochodzi od ludzie lecz ma swoje źródło w czymś więcej. Według szkoły teokratycznej władza monarchy pochodzi od Boga Wszechmogącego, a więc ” z łaski Bożej “. W błędzie jest jednak ten władca który z tego zwrotu wyciąga przekonanie o swej wyjątkowości – wręcz przeciwnie, słowa te powinny mu przypominać, że nie zawdzięcza swej pozycji własnym zaletom lecz właśnie “łasce Boga”. Swoim życiem oraz nieustającą służbą wobec państwa i poddanych powinien dowieść swej przydatności i godności bycia królem. Oczywiście w współczesnym świecie, coraz bardziej zlaicyzowanym i coraz bardziej oddalającym się od pojęć religijnych teokratyczne uzasadnienie władzy królewskiej wielu nie przekonuje. Niech ci właśnie za uzasadnienie uznają wielowiekową tradycje sprawowania władzy, czasami sięgającą samych początków państwowości dzisiejszych monarchii. Całe wieki panowania dynastii i uznawania tego panowania przez poddanych za słuszne, prawowite oraz legalne daje jej kontynuatorom wszelkie prawa do władzy. Mówiąc patetycznie – wieki dały dynastii prawo do władzy i żaden człowiek nie może jej tej władzy pozbawiać. Dla odróżnienia republika jest formą państwa w której najwyższy urzędnik w państwie jest wybierany przez społeczeństwo a konkretnie przez jego część która go wybrała i z której to wywodzi się jego władza.

Przeciwnicy monarchii chcąc zdyskredytować tą formę rządów często wymieniają niegodnych tronu królów, jednocześnie przedstawiając ich jako typowych dla monarchii jako takiej zapominając jednocześnie, że można podać co najmniej tyle samo przykładów zdemoralizowanych i skorumpowanych zawodowych polityków zajmujących najwyższe urzędy w państwach republikańskich. Ci sami ludzie z upodobaniem twierdzą jakoby Rządy Monarchistyczne były sprawowane tylko przez i w imieniu arystokracji nie zauważając lub nie chcąc zauważyć, że w współczesnych Monarchiach arystokratów z urodzenia będących w rządzie jest bardzo mało albo wcale.

Argumentują oni również, że wybór głowy państwa w republice nie zależy od urodzenia ale od woli ludzi. Czas trwania kadencji elekta jest ograniczony a jeśli nie jest on zdolny do sprawowania władzy to łatwo można go wymienić. Natomiast w monarchii – jak mówią, kiedy na tron wstąpi zły lub co gorsza szalony władca usunięcie go jest niemożliwe bez obalenia istniejącego porządku. Ale i tutaj adwersarze tronów mijają się z prawdą. Każdy kto choć trochę zna historie wie, że w niemal każdej monarchii średniowiecznej możliwe było zastąpienie niezdolnego do rządzenia sukcesora inną, bardziej właściwą osobą posiadającą prawa do tronu. Dopiero w czasach późniejszych, za sprawą szalejącej reakcji zaczęto w sposób sztywny i skrajny interpretować zasadę legitymizmu. Jednak to było wypaczenie które nie powinno wpływać na obraz monarchii jako formy rządów. Oczywiście w obecnych czasach istnieje potrzeba stworzenia niezależnego i całkowicie apolitycznego organu sądowego badającego zdolność dziedzica do objęcia tronu a w razie konieczności, zamieniając go na następnego z kolei sukcesora lecz to już temat na inny artykuł.
Wbrew temu co insynuują przeciwnicy tronów, dziedziczność i legitymizm nie jest słabością lecz siłą Monarchii. Doświadczenie uczy, że królowie są zazwyczaj lepszymi w rządzeniu niż prezydenci. Dzieję się tak z prostego powodu – monarcha rodzi się aby władać, dorasta z tą myślą i żyje w poczuciu tej szczególnej misji. Przez całe swoje życie, aż do objęcia tronu uczy się jak rządzić, jest więc profesjonalistą w rządzeniu jakim nigdy nie będzie żaden prezydent elekt. Co więcej dziedziczny władca nie jest zależny od żadnej partii, żadnej grupy społecznej i nikomu nie zawdzięcza swojej pozycji czy władzy. W współczesnym świecie wybory wymagają olbrzymich nakładów pieniężnych i wielkiego sztabu ludzi bez których zwycięstwo jest niemożliwe. Tym olbrzymim kosztom nie jest wstanie podołać żadna jednostka, nawet najbogatsza dlatego każdy kto pretenduje do fotela głowy państwa musi się w uwikłać w zależności wobec ludzi którzy mu tej koniecznej pomocy udzielą. W ten sposób Prezydent nie jest reprezentantem całego narodu lecz przede wszystkim reprezentuje interesy partii która mu udzieliła poparcia i dzięki której zdobył ten najwyższy urząd w państwie. Element partyjny zawłaszcza zawłaszcza najwyższe urzędy w państwie a często i stanowiska w państwowych podmiotach gospodarczych kierując się przede wszystkim interesem samej partii. Wreszcie kadencyjność sprzyja krótkowzroczności, elekt ma mało czasu aby przypodobać się wyborcom i zapewnić sobie reelekcje w następnych wyborach. Kalkulacja polityczna z tym związana sprawia, że najtrudniejsze ale i najważniejsze sprawy społeczno – gospodarcze nie są rozwiązywane w obawie o utratę poparcia. Dlatego też tylko monarcha jest jedynym, prawdziwym reprezentantem całego narodu i tylko on dba jednakowo o wszystkich swoich poddanych niezależnie od ich statusu majątkowego czy poglądów politycznych. Niezależność władcy jest szczególnie ważna przy pełnieniu funkcji arbitra, zwłaszcza w czasach załamania i niepokojów.

Być może najbardziej krzywdzącym zarzutem stawianym przez adwersarzy tronów jest rzekoma niemożność pogodzenia monarchizmu z ideą demokracją i sprzyjaniu rządom autokratycznym.
Aby ten absurdalny pogląd uosabiający monarchie z monarchofaszyzmem obalić wystarczy spojrzeć na współczesne nam monarchie. Prawie każda jest w pełni demokratyczna. Doskonałym tego przykładem jest Monarchia Austro-Węgierska gdzie mieszkańcy cieszą się wszelkimi możliwymi swobodami osobistymi, politycznymi i gospodarczymi. Co więcej władcy większości istniejących monarchii dobrowolnie i z własnej inicjatywy dokonywali przez lata coraz większego ograniczenia własnej władzy. Fakt ten pozwala jednoznacznie odrzucić propagowany przez niektórych obraz monarchy jako rządnego władzy tyrana.
Monarcha jako osoba niezależna od sił partyjnych jest najlepszym gwarantem przestrzegania prawa i zasad demokracji. Monarchia jako forma rządów doskonale współgra z demokracją łagodząc jej wady.

Istnieje jeszcze jeden równie fałszywy jak reszta pogląd według którego monarchia jest po prostu za droga. Adwersarza tronów lubują się w opowiadaniu o rzekomych bogactwach i przepychu władców oraz bajońskich sumach pieniędzy które mają płynąć z budżetu na ten cel. Nie zadają oni sobie trudu by zbadać jak jest naprawdę choćby w Monarchii Austro-Węgierskiej gdzie nasz umiłowany Cesarz i Król Franciszek Józef II nie otrzymuje ani jednej korony z racji zasiadania na tronie. Pogląd, że monarchia jest zawsze kosztowna jest mitem. Wszystko zależy od konkretnych ustaleń w danym państwie.

Na koniec pozwolę sobie wspomnieć pewien istotny fakt o którym się zapomina – to monarchie były pierwszymi państwami w mikroświecie i to monarchiom zawdzięczamy istnienie współczesnej cywilizacji.

Mam nadzieje, że ten tekst uzmysłowił wszystkim fałszywość zarzutów stawianych monarchii i wykazał niewątpliwą wyższość tej formy rządów nad republiką. Wszystkie narody bez władców są jak dzieci bez ojca a smutnym jest naród sierot. Dlatego świadomi jak wiele zawdzięczamy i jak wiele jeszcze zawdzięczać naszemu Monarsze będziemy, “z głębi serc naszych oświadczamy, że przy Tobie Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy”.

Austro-Węgrzy wybrali!

Posted in Informacje z kraju, Państwo, Polityka, Wybory on 8 wrzesień, 2008 by Benedykt Szujski

Dnia wczorajszego o godzinie 20.00 zakończyła się procedura wyborcza która wyłoniła członków Izby Delegatów Rady Państwa V kadencji i Izby Poselskiej Sejmu II kadencji.

Zgodnie z wynikami wyborów Cesarz i Król Franciszek Józef II postanowił rozwiązać Izbę Delegatów Rady Państwa, Izbę Poselską Sejmu oraz Zgromadzenie Parlamentarne z chwilą zakończenia przez obecnego Przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego wszelkich czynności ścieżki legislacyjnej, które są w toku oraz zakazać podejmowania następnych prac legislacyjnych i powołać Izbę Delegatów Rady Państwa, Izbę Poselską Sejmu i Zgromadzenie Parlamentarne nowej kadencji.

Wedle wyników wyborów w Izbie Delegatów Rady Państwa V kadencji zasiadać będą Pan Riccardo Ritter von Rotberg z Liberalnej Partii Austro-Węgier i Pan Łukasz Ziółkowski będący członkiem Austro-Węgierskiej Partii Demokratycznej. Miejsce w Izbie Poselskiej Sejmu II kadencji zgodnie z liczbą otrzymanych głosów zdobyli Pan Wasilij Petrowicz startujący z ramienia  LPAW i Pan Miklos Vay będący kandydatem niezależnym. Zgodnie z treścią Ugody członkowie Izby Delegatów Rady Państwa i Izby Poselskiej Sejmu wraz z przedstawicielem Jego Cesarskiej i Królewskiej Mości stają się członkami Zgromadzenia Parlamentarnego III kadencji.

Rozkład mandatów w nowym Zgromadzeniu Parlamentarnym nie pozwala wskazać na dzień dzisiejszy osoby która z całą pewnością zostanie premierem i prawdopodobnie wymusi utworzenie koalicji między posiadającą największą ilość mandatów LPAW a którąś z pozostałych sił politycznych zasiadających w parlamencie.

Warto nadmienić, że frekwencja wyborcza wyniosła 62,5% w Przedlitawii i 57,14% w Zalitawii co nie jest wynikiem tragicznym ale nie jest i wynikiem zadowalającym.

Przed nowym Zgromadzeniem Parlamentarnym czeka teraz trudne zadanie wyłonienie rządy i spełnienia nadziej mieszkańców, których aż 63% uważa, że wybory przyniosą poprawę w kraju a tylko 21% twierdzi, że ją pogorszy.

W imieniu redakcji Teki Stańczyka gratuluje wszystkim wybranym i apeluje o szybkie utworzenie rządy.

Przyjazne państwo część II

Posted in Administracja, Państwo on 4 wrzesień, 2008 by Benedykt Szujski

Kontynuując rozpoczęty jakiś czas temu temat biurokracji i prawnych absurdów obecnych w Monarchii pragnąłbym poruszyć kilka następnych problemów które rzuciły mi się w oczy odkąd osiedliłem się w Monarchii.

Niedługo po moim przybyciu do pięknego Krakowa postanowiłem poznać lepiej moją ojczyznę i udałem się w podróż samochodem po całych Austro-Węgrzech. Mknąc po naszych doskonałych autostradach i podziwiając piękne krajobrazy zarówno Przedlitawii jak i krajów Korony Świętego Stefana dumałem nad pięknem naszej ojczyzny.
Oczywiście podróżując po Austro-Węgrzech nie można nie zwiedzić obu stolic naszej dualistycznej Monarchii. Tak też uczyniłem ja sam zachwycając się widokiem Wiedeńskiej Opery czy monumentalnego Parlamentu Węgierskiego.
Niestety w czasie podróży dane mi było zauważyć również rzeczy które nie napawały mnie zadowoleniem lecz smutkiem.
Ku memu rozczarowaniu wiele z reklamowanych i polecanych w informatorze turystycznym Monarchii miejsc czy instytucji już nie istnieje. Dlatego nie było mi dane cieszyć się jazdą konną w stadninie Złota Podkowa czy uczestniczyć w wykładzie na Uniwersytecie Węgierskim, a moją podróż nie umilało Radio Szatra.
Fakt, że owe instytucje już nie istnieją nie byłby tak bolesny gdyby nie rozczarowanie spowodowane ich reklamowaniem. Myślę, że jest w zasięgu rządzących uaktualnienie stron Monarchii, bo martwe linki z pewnością robią gorsze wrażenie niż nawet ich całkowity brak.
Niezadowolenie, a może nawet i gniew wzbudziło we mnie również obraźliwe graffiti widniejące na wielu budynkach Państwowych Przedlitawii od Czech do Vorarlbergu.
Doprawdy wielce mnie dziwi, że wciąż nie zlikwidowano tych przejawów wandalizmu mimo, że o nich informowano.
I tu zbliżamy się do najważniejszego elementu niniejszego artykułu czyli braku jakiegokolwiek odzewu administracji na skargi i propozycje obywateli.

Teoretycznie urząd powinien reagować na każdą propozycje lub skargę nadając każdej z nich odpowiedni status: do realizacji, przyjęta, odrzucona, realizowana lub proszę dodać więcej informacji, a tym samym informując zgłaszającego i całe społeczeństwo o dalszym biegu sprawy.
Niestety tak jest tylko w teorii albowiem owe propozycje lub skargi trafiają zapewne do przepastnej szuflady jakiegoś urzędnika o czym świadczy jakikolwiek brak odpowiedzi na nie począwszy od 03. 05. 2007…
Wprawdzie na skargi wysłane bezpośrednio do urzędnika czy przedstawiciela władzy odpowiedź nadchodzi stosunkowo szybko lecz nie zmienia to faktu, że wspomniana droga administracyjna jest całkowicie ignorowana.

Dlatego apeluje do osób w których kompetencji to leży, o naprawę tego nie przynoszącego chluby Austro-Węgierskiej administracji stanu rzeczy. Niech to będzie kolejny krok w stronę budowania naprawdę przyjaznego obywatelowi państwa.

Po Debacie – kilka słów komentarza

Posted in Polityka, Wybory on 1 wrzesień, 2008 by Benedykt Szujski

W dniu wczorajszym na prośbę uczestników odbyła się mimo braku wcześniejszej zapowiedzi debata przedwyborcza między Panem Przewodniczącym Riccardo von Rotberg z LPAW a Panem Piotrem de Burg von Baden z AWPD.

W czasie przeszło trzy godzinnej debaty poruszono między innymi temat kierunków przyszłej polityki zagranicznej, naprawy wymiaru sprawiedliwości, reformy systemu finansowego czy wizji przyszłego systemu gospodarczego Monarchii.
Debata stała na wysokim poziomie zarówno pod względem kultury prowadzenia dyskusji jak i pod względem merytorycznym.
W dniu dzisiejszym poprosiliśmy obu uczestników o udzielenie komentarza na temat przebiegu debaty i oceny ich własnego występu. O to one:

“Przebieg debaty oceniam dobrze, szanowny pan Redaktor wywiązał się z swego zadania, prowadził rzeczowo ową debatę. Co do mego występu jestem trochę niezadowolony, przeceniłem swoje możliwości ale nie żałuję występu. Nie jestem jednak w pełni usatysfakcjonowany z swej postawy. Jeżeli chodzi o to kto lepiej wypadł, oceniam że pan przewodniczący von Rotberg. Nie oznacza to jednak aby miał rację w wszystkich przez siebie postawionych tezach. Najbardziej spodobał mi sie pomysł na utworzenie dwóch osobnych kodeksów, i jako AWPD będziemy popierać tą inicjatywę. Nie mam nic więcej do dodania, wszystko okaże się w czasie wyborów, wtedy społeczeństwo oceni kto miał rację w tej debacie , i komu zaufa oraz powierzy rządy.”

- Piotr de Burg von Baden

“Wczorajsza debata pokazała, w jakich kierunkach będą rozwijały się Austro-Węgry, jeśli wybory wygra AWDP lub LPAW. jej przebieg udowodnił, że polityka może być wolna od wyzwisk, które rodzą się z braku argumentów. a tych nie brakowało nikomu. To, kto wypadł lepiej, jest pytaniem do wyborców i to ich należy zapytać.”

-Riccardo von Rotberg